Bloog Wirtualna Polska
Jest 921 278 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kot w kinie

czwartek, 26 stycznia 2012 1:02

Byłam z wnuczkiem w kinie na "Kocie w butach". A przed chwila czytałam recenzję bardzo poważnego i ambitnego filmu autorstwa Czesi. I tak mi dziwnie, że ja taka "płaska" jestem (i zazdrość, że nie potrafię tak pisać). Ja poszłam z wnuczkiem na bajkę, bo to był jego prezent urodzinowy, jego życzenie. A poprzedni raz w kinie byłam tak dawno temu, że nawet nie potrafię sobie przypomnieć kiedy i na czym. Bo generalnie do kina nie chadzam. Jestem zupełnie pozbawiona ambicji oglądania nowości w kinie, a filmy mają mnie co najwyżej serdecznie wzruszać, maja być rozrywką. To teraz. W czasach studenckich nachodziłam się do DKF-ów, naoglądałam klasyków, arcydzieł i filmów ambitnych. Już wiem, że ludzie mogą być podli i szlachetni, odważni i tchórzliwi. Wszystko marność, całe nasze życie.

A "Kot w butach" jest miłą bajeczką z dydaktyką, dobro zło zwycięża, sprawiedliwości staje się za dość, wszystko jest kolorowe i koty są tu ładnie pokazane. Mają takie śliczne futerka, że aż chce się pogłaskać. Czego się nie robi dla wnuka. Dobrze, że rodzice przekonali go, żeby jednak zdecydował się na "Kota w butach", bo chciał  oglądać "Alwina i wiewiórki 3", a to ponoć zupełny chłam. No i coś mnie ominęło (okularki), bo film był tylko w 2D, a nie w 3D (no naprawdę, ja przepraszam, ale jak słyszę "w 3D" to brzmi to dla mnie jak eufemizm wulgaryzmu, że też muszą wszystko zapożyczać ). Może lepiej, że nie musiałam filmu ogladać w okularkach (ciekawe, czy oni je dezynfekują ). Kończę, bo coś coraz bardziej złośliwa się robię.  A film był fajny i nie uważam tego czasu za stracony.

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330789862,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz

Moje wnusie

poniedziałek, 23 stycznia 2012 23:48

Na razie bez hasła. "Napastnicy" odstąpili, rzucili się na kogoś innego.

A ja widziałam się  dziś z moimi wnusiami. W sobotę byliśmy tam dłużej, na spotkaniu z okazji urodzin starszego (7 lat) i z okazji Dnia Babci i Dziadka. Mały (21miesiecy) widuje mnie ostatnio często i  gdy się pojawiam biegnie z rozpostartymi ramionkami, cały szczęśliwy i woła "babcia", bo już umie :) . jestem szczęśliwa, to taki słodki mały kotek, delikatny i spokojny. Przybiega, przytula się, jak znajdzie się na moich kolanach zaraz ściska i daje całuski. Sama słodycz. Strasznie mi żal, że nie mogę go wziąć na ręce (bo mi dźwigać nie wolno), ale na kolana zawsze go wwinduję, z resztą umie sam się wskrabać. Pilnuję przy tym, żeby zaraz przytulić i uściskać starszego, który już nie jest taki słodki, ale bardzo potrzebuje czułości, zainteresowania, a jest przecież moim zawsze kochanym pierwszym wnusiem. Dziś wpadłam do nich na krótką chwilkę. "Obsiedli" mnie obaj , każdy na jednym kolanie, każdy całujący w jeden policzek i co wspaniałe, starszy całujący tego małego szkraba. Trzeba skrzętnie zbierać takie chwile, bo dzieci tak szybko rosną i przestają tak spontanicznie wyrażać swe gorące uczucia dla babci. Chciałoby sie powiedzieć "chwilo trwaj". A na sercu tak ciepło.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330783444,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

To przegięcie, a chudzielce są chore!

sobota, 21 stycznia 2012 23:32

Nie dość, że musiałam zlikwidować śmieci, czyli spam, to jeszcze wpisują się analfabeci, którzy mają kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem.

Nie życzę sobie być w żadnych Polecanych. Zjawiają sie potem na moim cichym blogu różni frustraci, z jedynie słusznymi, swoimi poglądami i mnie obrażają. Nic o mnie nie wiedzą, ale nabluzgać mogą, są przecież anonimowi.

Nie napisałam, że grube jest zdrowsze od chudego. Nie twierdzę, że otyli są super. Bo otyłość jest szkodliwa dla zdrowia. Ale , do diabła, nie pisałam o otyłych, tylko o normalnych, nie chudych. I na pewno nie jestem zakompleksiona. Bo nie jestem i nigdy nie byłam gruba.(?????!!!!). I zupełnie nie rozumiałabym faceta, który lubi przytulać worek twardych kości. Nie rozumiem, co pięknego jest w anorektyczkach?  I nie widzę żadnej grubości w osobie mierzącej 164cm i noszącej ubrania w rozmiarze 42 (w wieku wczesnoemerytalnym). I założę hasło (od następnego razu), bo mam dość nieproszonych gości.




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330777158,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

Lepiej być grubszym.

środa, 18 stycznia 2012 0:10

Może szczupłości figury sprzyja moda. Jak się ma tzw. typową figurę i rozmiar mniej niż 40, to powinno się we wszystkim dobrze wyglądać. I pewnie się wygląda (od kiedy pamiętam nie miałam mniej niż 40, ale też nie więcej jak 44 i to tylko według niektórych firm). W swoim otoczeniu widzę, że w późniejszym wieku nie warto być chudą kobietą. Po prostu stara chuda kobieta ... same słyszycie jak to brzmi. I podobnie wygląda. Ale nawet już nie chodzi o wygląd. Wiadomo, że z wiekiem mogą nas spotkać różne choroby lub kontuzje. I wtedy się chudnie. I dobrze, jeśli jest z czego chudnąć. Jak kobieta jest dobrze umięśniona, to też ma z czego chudnąć. Tak deliberuję, bo byłam dziś z mamą u ortopedy. Stale ją boli noga, złamana rok temu. Nie wchodziłam z nią z reguły do gabinetów, w końcu jest absolutnie sprawna umysłowo i ma słuch lepszy od mojego. Dziś weszłam, żeby pomóc jej w ubieraniu (wcześniej były lżejsze okrycia i buty). Młody i sympatyczny pan doktór dokładnie objaśnił mamie, na podstawie zdjęć RTG i badania, dlaczego mamę ciągle boli. Okazuje się, że ma zbyt małą tkankę mięśniową i śruby spinające kość urażają jej tkankę. A kości, o dziwo, się zrosły (bo w tym wieku to rzadkość) śruby właściwie można by wyjąć, ale to kolejna poważna operacja i mama jej nie chce. Ale  przy właściwych ćwiczeniach gimnastycznych można nieco wzmocnić tkankę mięśniową. Dziś widziałam, że mama jeszcze trochę tego ciała na nogach ma. Zawsze była niezadowolona ze swoich nóg, że za grube. Dolne partie mama zawsze miała solidniejsze. I bardzo dobrze, jak się okazuje. Po tym złamaniu bardzo schudła, gdyby miała szczuplejsze nogi, to nie wiem, czy byłaby w stanie chodzić.  Teraz poćwiczy i miejmy nadzieję , bedzie lepiej.

A  osoby pulchne mają do późnych lat gładką cerę, bez zmarszczek i to jest dla kobiety zawsze bonus.

Własnie zjadło mi połowę wpisu, część została, bo ją wczesniej zapisałam (za radą Notarii, dzięki). Nie mam siły tego odtwarzać.

Oczywiście nie należy się objadać, ale nie widzę powodu, żeby dla kilku kilogramów pozbawiać się przyjemności jedzenia. Przy okazji napiszę na tym drugim blogu moje wariacje na temat dań z makaronów ( teraz zjadło). Bo dzis tu już nie mam cierpliwości.  I idę spać.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330764709,trackback

komentarze (8) | dodaj komentarz

Paweł

poniedziałek, 16 stycznia 2012 0:36

"Pada śnieg, puszysty, biały, miękki...". Wcale mnie to nie cieszy. Nie czekałam na śnieg, nie tęskniłam za nim. Wręcz przeciwnie. Miałam nadzieję na zimę łagodną i bezśnieżną. A tu zaczęło kurzyć już po zmroku i w parę chwil zasypało wszystko na biało. A synek miał przed sobą długie 200km. Na szczęście wiem, że już dojechał cało (jutro cóż, znów jedzie dalej, czy w Niemczech też jest śnieg?). A 33 lata temu zima była okrutnie sroga, śnieżna i mroźna. Gdy szliśmy do rodziców na Sylwestra przez park, to ławki parkowe były zasypane śniegiem, nie widać było żadnych alejek, tylko drzewa i czubki krzewów wskazywały drogę, temperatura spadła do -25 stopni! Auta i tramwaje nie chodziły, bo zamieć zawiała jezdnie, wszystko zamarzło. Pamiętam to, bo ponoć, mogłam każdej chwili urodzić. A urodziłam o czasie, 16 stycznia. Rodzić poszłam pieszo, 300 metrów od moich rodziców, do tego samego szpitala, gdzie wcześniej sama przyszłam na świat. Poszłam około południa, bo mój lekarz prowadzący akurat miał dyżur, a ja termin.  Był piękny dzień, zimowe słońce świeciło, a ja czekałam na moje dzieciątko. I urodziłam mojego syneczka o 15.40. Ostatnie promienie słońca zdołały go jeszcze zobaczyć. I był to na pewno jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Moje pierworodne Szczęście kończy dziś 33 lata!

A to dzisiejszy śnieg i nasz cis, który "robi" za drzewko świąteczne, w tle - nowy płot.

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330759146,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz

sobota, 28 stycznia 2012

Licznik odwiedzin:  86 396

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O mnie

Jestem spokojną osobą w "pewnym wieku", liść na wietrze, dziś się kołyszę i płynę, jutro opadnę , nie zostanie śladu. Czasem nie mam odwagi powiedzieć o pewnych sprawach z otwartą przyłbicą. Więc zakamuflowana , tutaj się wypowiadam.

O moim bloogu

Pamiętnik zwykłej kobiety w "smudze cienia"

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 27.09.2011 12:54:51
  • autor: jarecki
  • treść: Dobra robota - świet...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to